Słowo przewodnie

Jezus odchodzi, wstępuje do nieba, to znaczy powraca do Ojca, przez którego został posłany na świat. Wykonał swoje zadanie, a teraz wraca do Ojca. Ale nie jest to rozłąka, ponieważ pozostaje On z nami na zawsze, w nowy sposób. Przez swoje wniebowstąpienie zmartwychwstały Pan przyciąga spojrzenie apostołów - a także nasze spojrzenie - ku wyżynom nieba, aby nam ukazać, że celem naszego pielgrzymowania jest Ojciec. On sam nam powiedział, że odjedzie, aby przygotować nam miejsce w niebie. Jednakże Jezus pozostaje obecny i interweniuje w ludzkie dzieje poprzez moc i dary swego Ducha; jest u boku każdego z nas — nawet jeśli nie widzimy Go oczyma, On jest obecny! Towarzyszy nam, prowadzi nas, bierze nas za rękę i podnosi, gdy upadamy. Jezus zmartwychwstały jest blisko chrześcijan prześladowanych i dyskryminowanych; jest blisko każdego cierpiącego mężczyzny     i kobiety. Jest blisko nas wszystkich, także dzisiaj z nami.

Jezus, wracając do nieba, niesie z sobą dar dla Ojca. Jaki to jest dar? Są nim Jego rany. Jego ciało jest przepiękne, bez sińców, bez śladów biczowania, ale zachowały się na nim rany. Kiedy wraca do Ojca, pokazuje Mu rany i mówi: „Spójrz, Ojcze, to jest cena przebaczenia, które dajesz”. A kiedy Ojciec widzi rany Jezusa, zawsze nam przebacza, nie dlatego, że jesteśmy dobrzy, ale dlatego, że Jezus za nas zapłacił. Widząc rany Jezusa, Ojciec staje się bardziej miłosierny. To jest właśnie wielkie dzieło, jakiego dokonuje dziś Jezus w niebie: ukazuje Ojcu cenę przebaczenia - swoje rany.

Ale Jezus jest obecny także poprzez Kościół, który On posłał, aby kontynuował Jego misję. Ostatnie słowo Jezusa do uczniów to polecenie wyjścia: „Idźcie więc                i nauczajcie wszystkie narody” (Mt 28, 19). Jest to konkretny nakaz, nie jest on nieobowiązujący! Wspólnota chrześcijańska jest wspólnotą „wychodzącą”, „wyruszającą”. Więcej, Kościół narodził się jako „wychodzący”. Powiecie: ale są przecież wspólnoty klauzurowe? Tak, także one, ponieważ nieustannie „wychodzą” modlitwą, sercem otwartym na świat, na Boże perspektywy. A osoby w podeszłym wieku i chorzy? Także oni — przez modlitwę i zjednoczenie z ranami Chrystusa.

Papież Franciszek

 

Wystarczy promyk nadziei, aby otwarło się niebo (przysłowie arabskie).

 

Jubileusz Ks. proboszcza Kochanego

 

Morawskie „Katolickie Nowiny…” z 30 maja 1894 informowały: „ Z Wielkich Pietrowic. Jak już o tym wspominaliśmy, nasz wielebny pan farasz , na św. Piotra i Pawła, obchodzi 25 jubileusz swojego kapłaństwa i swojej posługi w naszej parafii. Ksiądz proboszcz oznajmił z ambony (kazatelnicy), aby wszystkie przekazywane mu honory parafianie zostawili najdostojniejszemu panu księciu arcybiskupowi [z Ołomuńca], który tego roku przyjedzie na generalną wizytację. Już pietrowickie gospodynie podarowały wielebnemu panu dwa cenne ornaty, a od innych dostał piękne ubranie (rochet) oraz krzyż ze srebrnym wieńcem. Wszak największą radość miałby pan farasz, gdyby pobożność do naszej parafii wróciła. Przybyło do naszej wioski wielu ludzi, którzy swym zachowaniem nie dają dobrego przykładu, a wygląda na to, że nasi pietrowiczanie znani skądinąd ze swojej poczciwości, od tych przybyszów złym przykładem się zarazili. Ta troszka Niemczyzny jeszcze nie robi człowieka kulturalnego. Zwróćcie uwagę, jak się oni odnoszą do Kościoła, i wnet rozeznacie wilka od prawej owcy. Jedną myśl rzekł kiedyś zmarły kardynał Dunajewski                z Krakowa do Polaków, a to słowa godne zapamiętania: „Stójcie pewnie przy waszej świętej wierze, przy waszej mowie, a przy waszych pobożnych obyczajach waszych ojców, a szczęśliwi będziecie”. To niech pamiętają i nasi pietrowiczanie i niech będą pomni na starą poczciwość i nabożność a będzie to najradośniejszy jubileuszowy dar dla naszego wielebnego pana farasza. Ale jeszcze coś mi leży na sercu. Nasze nowiny morawskie  wydawane przez naszych księży, piszą nam wszystkie informacje, które są nam życzliwe. Dlatego księża z  niepokojem odbierają fakt, iż niektórzy u nas czytają polskie raciborskie nowiny. Tamtejszy redaktor nowin już dwukrotnie został zasądzony za obrazę przeciw  księżom. To przecież wielu ludziom by musiało otworzyć oczy, że jest to awanturnik niegodny zaufania. Być może z powodu jubileuszu naszego pana farasza spróbuje  niektórych księży urazić. Przy tej okazji przypominamy, że wielebny pan farasz Józef Gusy w Jakubowicach [wioska  koło Branic], który pochodzi z tej samej wioski co nasz ks. proboszcz i razem byli święceni też tego roku obchodzi swój jubileusz.” Tu trzeba wspomnieć, że wówczas czasopismo „Nowiny Raciborskie” miało mocny wydźwięk polski, nacjonalistyczny. Pikanterii dodaje fakt, że było finansowane ze środków rosyjskich (carskiej Rosji).

W następnych numerach ta gazeta morawska pisała: „ 7 lipca 1894. Z Wielkich Pietrowic. Smutny był jubileusz na który cieszyła się cała wieś. Nasz jubilat wielebny pan farasz w nocy 26 czerwca się rozchorował (rozniemógł). Na drugi dzień przy odnawianiu naszej kościelnej wieży spadł z wysoka malarz Józef Riemel z Rohowa, tak się zranił, że w krótkim czasie skonał. Gdy o tym nieszczęściu dowiedział się chory ks. proboszcz to jego niemoc się jeszcze pogorszyła. Dziś w miejsce jubilata kroczył ku ołtarzu ks. Woźnik z Kietrza. Później do naszej parafii ma przyjść ks. P. Wollny      z Baborowa. Daj Boże, aby nasz pan farasz był zdrowy i swoim parafianom znów był oddany.” C.d.n.                                                                                                                                                                                                                                                                         

                                                                                                 Bruno Stojer