Słowo przewodnie

Już pobieżna obserwacja życia codziennego ukazuje ogromny kontrast pomiędzy szczytnymi hasłami a postępowaniem pełnym korupcji, zakłamania i fałszu.             W świecie reklam i konsumpcjonizmu, w którym media każdego dnia przekonują nas, że musimy posiadać tysiące rzeczy, jeśli chcemy żyć wygodnie i szczęśliwie, rodzi się pytanie o naszą wolność oraz umiejętność panowania nad światem rzeczy. Jak odnaleźć się w gąszczu doraźnego odwoływania się do tych zasad, które sprzyjają realizacji chwilowych oczekiwań, a kwestionują istnienie stałych i niezmiennych zasad moralnych? Jak nie ulec kultowi własnego rozwoju w egoistycznym rozumieniu?

Jezus zwracając się do swoich uczniów, po rozmowie z bogatym młodzieńcem, powiedział: „Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność”. Nie słyszymy w Jego słowach potępienia bogactwa, ale ukazanie, jak ludzie winni używać bogactw tego świata, żeby nie stały się one dla nich przeszkodą w zbawieniu. Na tym właśnie polega mądrość, która jest najcenniejszym skarbem. Dlatego Jezus w „Kazaniu na Górze” naucza: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”.

Rada ewangelicznego ubóstwa dotyczy wszystkich ochrzczonych. Mają oni naśladować Mistrza, czyli, odwzorowywać swoim życiem te rysy doskonałości moralnej, które posiada Jezus. Taka postawa ukazuje bowiem prawdziwość naszego chrześcijaństwa na drodze do dojrzałości i zjednoczenia z Bogiem. Rady ewangeliczne są  zaproszeniem do rozwijania doskonałości miłości. Jak uczy Tomasz z Akwinu, o ile celem przykazań jest odrzucenie tego, co jest niezgodne z miłością, o tyle zadaniem rad jest oddalenie tego wszystkiego, co nie sprzeciwiając się bezpośrednio miłości, może stanowić przeszkodę w jej wzroście.

Jezus, który „dla nas stał się ubogim, aby nas swoim ubóstwem ubogacić” ma stanowić dla nas stały punkt odniesienia w osiąganiu świętości. Być ubogim to być wolnym od ulegania powabom świata, które nie dają człowiekowi prawdziwego szczęścia. Do tego, by być wolnym, jest potrzebne zacieśnianie więzi z Jezusem, rozeznanie w świetle słowa Bożego oraz karmienie się Bożym miłosierdziem              i Eucharystią.

ks. Leszek Smoliński

 

Na kole do Mikołaszka

 

W niedzielę 23 września 2018 roku niecałe 50 osób wybrało się na wycieczkę rowerową do Mikołaszka w Krzanowicach. Wyjechaliśmy o godz. 13:00 spod piekarni GS-u na Sudzickiej. Towarzyszył nam nasz nowy paterek ks. Piotr. Pierwszy przystanek zrobiliśmy przy kamennym mostku na rzece Troja. Jest to granica pietrowickich pól i też granica językowa. Na petrzackich polach uż rzadzili inakszi, bardziej po czesku. Kiedyś  przed rzeką Troją rozciągały się małe i welke łuczki. Drugi przystanek zrobiliśmy przy skrzyżowaniu z  drogą Racibórz-Opawa. Rosła tam kiedyś z lewej strony polnej drogi słynna lipa - terenowy punkt orientacyjny. Mijając nieczynną stację benzynową pojechaliśmy polną drogą w kierunku Krzanowic. Na wzniesieniu zobaczyliśmy panoramę kilku miejscowości, a szczególnie rzucały się oczy kościoły tych wiosek. Zjechaliśmy do Krzanowic i zwiedzanie zaczęliśmy od rynku, który jest taki jak w czasie zakładania miasta w 1265 roku. Prawa miejskie nadał wtedy miastu Crenowicz król czeski Otokar II z rodu Przemyślidów, a miasto zakładał Herbord von Fullstein. Na krzanowickim rynku znajduje się  kolumna Maryjna, postawiona na początku XVIII wieku. Potem udaliśmy się do parafialnego kościoła pod wezwaniem św. Wacława. Obecny kościół został postawiony w latach 1914-1915 ( wcześniejszy spłonął w czasie pożaru po uderzeniu pioruna w czasie czerwcowej burzy w 1913 roku). Zaprojektowany został przez znanego architekta z Koberzyc Josefa Seifryda. Konsekracji dokonał 13 listopada 1915 roku  biskup ołomuniecki dr Karol Wisnar. Kościół krzanowicki jest dużo większy od naszego i ma bogaty barokowy wystrój. Na kopule nawy głównej znajdują się polichromie przedstawiające sceny z życia św. Wacława. Pomodliliśmy się  razem z naszym        ks. proboszczem, który był tam na odpuście. Gdy ten kościół budowano, to parafianie Krzanowic uczęszczali do swojego drugiego kościoła pod wezwaniem św. Mikołaja     i  tam też pojechaliśmy. Jest to ok. 1 km od rynku, bo gwoli ścisłości trzeba powiedzieć, że ten kościół stoi już na Stranie, czyli dawnej wiosce leżącej przy mieście Krzanowice. Jeszcze w średniowieczu stała tam drewniana świątynia. W czasie wojny prusko-austriackiej o Śląsk w maju 1742 roku pojawiły się pod miasteczkiem wojska węgierskie, jednak nie wtargnęły do miasta. Mieszkańcy wznieśli wtedy w podzięce za uratowanie Krzanowic z rąk groźnych Madziarów murowany kościół św. Mikołaja czyli Mikołaszek. Wspólnie z ks. wikarym odmówiliśmy koronkę do Bożego Miłosierdzia i zaśpiewali parę pieśni. Przybyło tam też kilkanaście parafian samochodami, a potem na ławach przy kościele wypiliśmy niedzielną kawę i zjedli kołocz przygotowany przez naszą byłą parafiankę Brygidę Abrahamczyk (Mludek-Kowaliczek). Wracaliśmy drogą w kierunku Samborowic zatrzymując się przy kapliczce św. Tekli a potem św. Anny. Obie wybudowane przez ród Reiswitzów  panujących kiedyś  w Szamarzowicach. Zjeżdżając piękną spacerową aleją Holweg znaleźliśmy się znów w dolinie Troi, gdzie trochę pokropił nas deszcz.

 

                                                                                                           Bruno Stojer