Słowo przewodnie

„Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite       i wszystko jest gotowe”.

Zaproszenie Boga jest darem, łaską, wypływa z bezwarunkowej miłości. Ale wymaga odpowiedzi. Wszyscy zaproszeni są zobowiązani do „zmiany szaty”, czyli do zmiany życia, stawania się nowymi ludźmi, „przyobleczenia się w Jezusa Chrystusa” (por. Rz 13, 13n). W przeciwnym wypadku pozostaniemy „powołani”, ale nie „wybrani”. „Źli” muszą się zaangażować, aby stać się choć trochę lepszymi. Zaś „dobrzy” winni zrobić wszystko, aby stawać się jeszcze lepszymi.

Tej Jezusowej przypowieści nie można jedynie ograniczyć do kwestii ostatecznej naszego wiecznego zbawienia, chociaż może to być jej pierwszorzędne znaczenie. Ale przecież już tutaj żyjąc we wspólnocie Kościoła, Jezus Chrystus przygotował nam ucztę, która jest zapoczątkowaniem tamtej wieczystej. Jest nią Eucharystia. To właśnie we Mszy Świętej sam Zbawiciel przygotował nam ucztę, na którą zaprasza wszystkich już zaproszonych na drogę wiary, nadziei i miłości, aby się posilili słowem Bożym, owocami uobecniającej się Jego zbawczej ofiary, śmierci, zmartwychwstania, wreszcie Jego Przenajświętszym Ciałem i Krwią, jako Chlebem Życia i Kielichem Zbawienia, abyśmy mieli nowe życie i zmierzali na ucztę niebieską. On, jako Zmartwychwstały, żyjący w Kościele, nieustannie poprzez swoje sługi zaprasza na tę ucztę, natomiast wielu z niej nie korzysta z błahych powodów.

Czy zastanawiałem się kiedyś na modlitwie, w chwilach zamyślenia, nad obrazem Pana Boga jako Ojca zapraszającego mnie, jako stworzenie do siebie, na spotkanie, na ucztę?                                                                            

 

Najpierw spojrzyj, z kim jesz i pijesz, a dopiero potem, co jesz i pijesz. (Epikur).

 

Zaproszenie                                                                Serdecznie zapraszamy na wycieczkę rowerową, która odbędzie się w niedzielę 15  października o godz.16:00. Celem jej będzie poznanie  początków drugiego zakładania wioski w latach 1230-1240 .

Plan wycieczki

1. Zbiórka na farskim placu a w salce katechetycznej kilka szkiców o Pietrowicach w XIII w.

2. Przejazd  po trzynastowiecznej drugiej owalnicy, którą tworzą Welka i Mała Strana.   Dowiemy się, gdzie na Malej Stranie pobierano myto.

3. Przejazd  ulicą  Tłustomostką na północne pola wioski i dotarcie do granicy z Tłustomostami. Po drodze miniemy: Kafkowu cesteczku,Ciaciowu Zahradu, Podhurze, Obłański Dół, Jamborowu Hrubu.

 4. Zakończenie około 17:30.

* Osoby starsze lub nie posiadające roweru mogą zabrać się ciufcią pana Wieczorka.

 Pierwsze założenie wioski miało miejsce w latach 1220-1230, założono ją na planie owalu, który próbowaliśmy dojrzeć 25 czerwca tego roku. Z jakiś powodów po około 10 latach nastąpiła rozbudowa wioski, wręcz nowe założenie, bo w terenie wytyczono znacznie większą owalnicę, jeszcze bardzo czytelną dziś, to Welka i Mała Strana. Rozbudowa Pietrowic była realizowana tym razem w ramach planu obszaru osadniczego Kietrz (Weichbild Katscher). Na powierzchni 50 flamandzkich łanów (840 ha)  osadzono dodatkowo 150 mieszkańców.  Ta część Pietrowic była w przeszłości własnością biskupa z Ołomuńca. Miasto Kietrz było miastem biskupim, prawa miejskie nadawał mu biskup. W ramach tego planu osadniczego powstały następujące miejscowości: miasto Kietrz, Kietrz Lenny (Ehrenberg), Krotoszyn (Krotfeld), Langów (Langenau), Pietrowice Wielkie (część II), Księżopole, Kozłówki i Tłustomosty. Kietrz Lenny, Krotoszyn i Langów od 1921 roku należą do miasta Kietrz. 

                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                Bruno Stojer