Słowo przewodnie

Jesteśmy tak uwarunkowani psychicznie, że chociaż moglibyśmy mówić prawdę, nierzadko ją omijamy. Okłamujemy nie tylko samych siebie, ale także innych, traktując kłamstwo jako wyjście „lepsze” od bolesnej prawdy. I nie jest to kwestia naszej mądrości, lecz chęć ułatwienia sobie życia. A przecież powinniśmy stosować prawo, które nam jest dane. Możliwość zrozumienia prawa daje nam Pismo Święte.    

Od Proroków, Apostołów, a przede wszystkim od Jezusa Chrystusa otrzymaliśmy wspaniały zbiór praw, pouczeń, mądrości w pełni natchniony Duchem Świętym. Jest w nim wszystko, co Bóg nam chciał, chce i będzie chciał przekazać i powiedzieć.       I tak w Księdze Mądrości Syracha czytamy, iż Pan zna nasze wszystkie czyny, zamiary, te dobre i te złe: „Ponieważ wielka jest mądrość Pana, potężny jest władzą     i widzi wszystko. Oczy Jego patrzą na bojących się Go – On sam poznaje każdy czyn człowieka” (Syr 15,18-19). Może czasami sobie myślimy, że drobna sprawa umknie    i ujdzie nam na sucho, bowiem trudno to zrozumieć i pojąć, iż Bóg zna i widzi wszystko, wie o każdym naszym postępku.

My sami nierzadko nie pamiętamy wielu szczegółów z naszego życia. Więcej, niejednokrotnie mylimy się w ocenie, jesteśmy w bolesnym dla nas błędzie. Mądrość Boga, podobnie jak Jego Miłość, nie jest wybiórcza, ale jest tak wielką dla nas tajemnicą, że jedynie miłość do Boga potrafi nam cokolwiek przybliżyć tę niewysłowioną dobroć, o której święty Paweł pisze w Liście do Kolosan: „tę, której nie pojął żaden z władców tego świata; gdyby ją bowiem pojęli, nie ukrzyżowaliby Pana chwały; lecz właśnie głosimy, jak zostało napisane, to, czego ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują. Nam zaś objawił to Bóg przez Ducha. Duch przenika wszystko, nawet głębokości Boga samego” (1 Kol 2,8-10).

Piotr Blachowski

 

Ryczka

 

Słowo ryczka(też ryczla) jest typowo śląskim określeniem. Nie wyjaśni go ani niemieckie słowo Hocker, ani polskie słowo podnóżek. W niektórych rejonach Polski ten mebel jest nazywany stołeczkiem i to sprawę częściowo wyjaśnia. Ten mebel kuchenny- ryczka- jest prosty w konstrukcji i wykonaniu. Z jednej albo dwóch desek robi się blat, będący jednocześnie siedziskiem i do tego przykleja się cztery równe małe drewniane nóżki. Często ma w środku otwór, dostosowany do rozmiaru dłoni, bo ryczka jako sprzęt przenośny musi być poręczna.  Zazwyczaj  ryczka miała kolor ostatnio malowanej dłaszki (podłogi). Ostatek farby trza było kajś wytatrać. Ryczka ma wielu użytkowników. Często w domach  słyszało się - Kaj je ta ryczka? . Śląskie dzieci z ryczką rosły. Gdy były małe i siedziały na podłodze, to ryczka była namiastką stołu, często mamy stawiały tam zabawki, posiłki, smakołyki. Jak siedziały na topku, to ryczka miały przed sobą. Później mebel stanowił swoistą drabinkę, po której można było wejść na krzesło, stół i czasami na inny mebel i sięgnąć po rzeczy nie zawsze dozwolone. Siedząc na ryczce można było odrabiać zadania szkolne. Ja osobiście ryczce zawdzięczam edukację na poziomie szkoły podstawowej. Po skończonych lekcjach najpierw się trocha polytało, a potem późnym popołudniem zabierało się do odrabiania lekcji. Siadając na ryczce, zeszyty i książki rozkładało się na stołku i tam pisało zadanie domowe. Z perspektywy czasu układ ryczka-stołek wydaje mi się zabawny, ale też bardzo pożyteczny. Ryczka była nieodzownym meblem w każdej kuchni. Na ryczce strugało se kobzole na obied, obierało owoce na kompot, jak trzeba było oskubać kura, kaczka, huś to siadało się na ryczce trzymając przed sobą nieszczęsne ptactwo. W okresie, kiedy można było tuczyć gęsi, zrobionymi wcześniej śliszkami, karmiło się gęsi siedząc na ryczce i trzymając je między nogami. Dycky na weczer, jak eszcze doma nie było łazienek, to siodało se na ryczce i myło nogi we misce. Wielkim wzięciem cieszyła się ryczka w sobotę, przy porządkach. Każde wspięcie się w górę, czy to w kuchni, czy w pokojach wymagało ryczki: czy to przy wieszaniu gardin ( czasami jeszcze trzeba było postawić ryczka na stołek), czy przy wycieraniu kurzu na byfyju, szranku , obroskach. Ryczki używało się do ubierania butów,  dzieci sadzało się  na ryczce i łatwiej było im ubrać buty, starsi zaś jak uż ich w krziżu boleło, to opierali nogi o ryczka aby se tak nie schylać. Na ryczce szło se tesz siednuć pod kaflok i ohrzoć plecy. Bez lato ryczka se brało na zahradu, siedło se przi krzoku i tyrhało jahódki lebo kudłocze. Kiedyś był to też mebel potrzebny przed ślubem, nowożeńcy klękali przed rodzicami na ryczce przykrytej białym płóciennym ręcznikiem i czekali na ojcowske pożehnani (rodzicielskie błogosławieństwo). Przy kolędzie farosz często klękał na wysnożynu i czymś biełym przykrytu  ryczku. Dzisiok siedza  na ryczce i łupia orzechy. Wydarzyło se  roz we Welkim Poście w Petrovicach: prziszła ku spowiedzi dzioszka i prawi : „Bawiłach se hucznie”. Na to farosz se pyto: „ Lo Boha Svateho, dziecko coś to robiyła”. A dzioszka prawi: „Jeździłach po kuchyni na ryczce”. Inspiracją do powyższego tematu była książka Aleksandra Nawareckiego „Lajerman” wydana w 2016 roku w Katowicach.

 

                                                                                                      Bruno Stojer